Ewangelia z dnia: Jak dziecko i zbłąkana owca – św. Klara (Mt 18)
Kto jest największy w Królestwie? Jezus stawia dziecko, mówi o aniołach i szuka zagubionej owcy. Refleksja na wspomnienie św. Klary z Asyżu.
EWANGELIA Z DNIA Z KOMENTARZEM
MistykaPolska
8/11/20264 min read


Ewangelia (Mt 18, 1-5. 10. 12-14): Królestwo dla małych – lekcja dziecka i pasterza
Uczniowie podchodzą do Jezusa z pytaniem, które zdradza ich wciąż ziemskie ambicje: „Kto właściwie jest największy w królestwie niebieskim?”. To pytanie nie jest neutralne. Greckie meizōn – „większy”, „największy” – sugeruje porównywanie, rywalizację, hierarchię. W sercach Dwunastu tlą się jeszcze pokłady pychy. Chcą wiedzieć, kto z nich zajmie najwyższe miejsce.
Jezus nie odpowiada abstrakcyjną definicją. Przywołuje dziecko – paidion – i stawia je pośrodku nich. W kulturze starożytnej dziecko nie było symbolem niewinności jak dziś. Było symbolem braku znaczenia, bezbronności, całkowitej zależności. To właśnie taką postawę Jezus wskazuje jako wzór: „Jeśli się nie nawrócicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego”. Greckie straphēte – „nawrócicie się” – oznacza dosłownie odwrócenie kierunku. Musicie zawrócić z drogi ambicji i wejść na drogę pokory. Kto się uniży jak to dziecko – tapeinōsei heauton – ten jest wielki. Wielkość w Królestwie mierzy się miarą uniżenia, nie wywyższenia.
Aniołowie patrzą na oblicze Ojca – godność małych
Werset o aniołach stróżach, wpleciony w środek perykopy, objawia niezwykłą godność „małych”. „Strzeżcie się, żebyście nie gardzili żadnym z tych małych; albowiem powiadam wam: aniołowie ich w niebie wpatrują się zawsze w oblicze Ojca mojego, który jest w niebie”. Greckie kataphroneō – „gardzić” – oznacza patrzeć z góry, lekceważyć. Jezus ostrzega: każdy człowiek, nawet ten najmniejszy, najbardziej niepozorny, ma anioła, który nieustannie ogląda twarz Boga. To gwarancja godności, której świat nie dostrzega. Każdy „mały” jest pod specjalną ochroną nieba.
Zbłąkana owca – szaleństwo Pasterza
Trzecia część Ewangelii przynosi obraz, który jest jednym z najczulszych w całej Biblii: przypowieść o zabłąkanej owcy. Pasterz zostawia dziewięćdziesiąt dziewięć owiec na górach – co samo w sobie jest ryzykowne – i idzie szukać jednej, która się zgubiła. Greckie planaō – „błądzić”, „zgubić się” – to czasownik, który opisuje nie tyle złą wolę, co zagubienie, dezorientację. Owca nie odchodzi z buntu – ona po prostu traci orientację i nie może wrócić sama.
Pasterz szuka jej, a gdy ją znajduje, „cieszy się nią bardziej niż dziewięćdziesięciu dziewięciu tymi, które się nie zabłąkały”. To szaleństwo Bożej miłości – chairei ep' autē – raduje się z jednej owcy. Nie irytuje się, nie karci, nie wylicza kosztów. Cieszy się. Bierze ją na ramiona i niesie z powrotem.
Jezus kończy: „Tak też nie jest wolą Ojca waszego, który jest w niebie, żeby zginął jeden z tych małych”. Wola Ojca – thelēma – jest jasna: nikogo nie stracić. Bóg nie jest sędzią czyhającym na potknięcie. Jest Pasterzem, który szuka, dopóki nie znajdzie.
Święta Klara – dziecko, które zaufało bez reszty
Dzisiejsze wspomnienie liturgiczne stawia obok tej Ewangelii postać, która dosłownie stała się „małą” dla Królestwa. Św. Klara z Asyżu (1194–1253), uczennica św. Franciszka, porzuciła życie arystokratyczne, by żyć w radykalnym ubóstwie. Założyła zakon klarysek – Ubogich Pań – które do dziś żyją w klauzurze, modlitwie i całkowitym oddaniu Bogu.
Klara wzięła sobie za wzór właśnie dziecko, o którym mówi Jezus. Nie szukała wielkości. Unikała tytułów. Gdy Kościół proponował jej złagodzenie reguły ubóstwa, walczyła jak lwica o „przywilej bycia bez przywilejów”. Chciała być mała. Chciała być zależna tylko od Boga. Jej życie było komentarzem do dzisiejszej Ewangelii: uniżyła się jak dziecko i stała się wielka w oczach Boga.
Jej zaufanie do Pasterza było absolutne. Gdy w 1240 roku wojska saraceńskie oblegały Asyż i zbliżały się do klasztoru San Damiano, Klara – obłożnie chora – kazała zanieść się do furty z Najświętszym Sakramentem w monstrancji. Tam, z ufnością dziecka, modliła się: „Panie, czy pozwolisz, by Twoje służebnice zostały wydane w ręce pogan? Broń nas sam, bo ja nie mogę”. I stał się cud. Najeźdźcy w panice odstąpili od murów. Klara, mała i bezbronna, stała się fortecą, bo zaufała nie swojej sile, ale mocy Pasterza.
Jej życie było też ikoną Bożej radości z odnalezionej owcy. Klara odnalazła swoją drogę nie przez heroiczną ascezę, ale przez pozwolenie, by Chrystus ją odnalazł. W jednym z listów do św. Agnieszki z Pragi pisała: „Postaw swoje oczy przed zwierciadłem wieczności, postaw swoją duszę w blasku Bóstwa, a cała przemienisz się w obraz Jego Boskości”. Klara stała się czystym odbiciem Pasterza, bo pozwoliła Mu się prowadzić.
Zakończenie: Stać się dzieckiem, pozwolić się znaleźć
Dziś Jezus stawia przed nami dziecko – nie jako ozdobę, ale jako model istnienia. Być dzieckiem to znaczy: nie udawać dorosłego, który wszystko wie i wszystko kontroluje. To znaczy: uznać, że bez Ojca jestem bezbronny. Że potrzebuję Jego ręki. Że gdy błądzę, nie mogę wrócić sam.
I dziś Jezus opowiada o Pasterzu, który szuka. Nie czeka biernie. Nie przekreśla. Szuka. I raduje się, gdy znajduje. Być może jesteś dziś tą zbłąkaną owcą. Może czujesz, że odszedłeś za daleko. Posłuchaj Ewangelii: Pasterz już szuka. I gdy cię znajdzie – nie będzie cię karcił. Weźmie cię na ramiona i poniesie do domu.
Św. Klara, która sama stała się dzieckiem i owcą w rękach Pasterza, niech wstawia się za nami, byśmy odważyli się być mali – bo do takich należy Królestwo.
„Panie Jezu, Pasterzu, który szukasz zgubionej owcy i radujesz się z jej powrotu, daj mi prostotę dziecka i ufność Klary. Naucz mnie uniżać się, byś Ty mógł mnie wywyższyć. I nigdy nie pozwól, bym zwątpił, że jestem dla Ciebie cenny. Amen.”
Ks. Ksawery
Kontakt
Masz pytania? Napisz do nas śmiało.
apocrifo1815@gmail.com
© 2026. All rights reserved.