Ewangelia z dnia: Marta i Maria – jedno, co potrzebne (Łk 10)

Marta krząta się, Maria siedzi u stóp Jezusa. Czym jest periespato, merimnaō i agathē meris? Refleksja na 6 października o kontemplacji i służbie.

EWANGELIA Z DNIA Z KOMENTARZEM

MistykaPolska

10/5/20264 min read

Wtorek, 6 października 2026 – XXVII Tydzień Okresu Zwykłego, Rok II

Ewangelia (Łk 10, 38-42): Jedno, co jest potrzebne

Jezus przybywa do Betanii, wioski na wschodnich zboczach Góry Oliwnej. Łukasz notuje, że pewna kobieta imieniem Marta „przyjęła Go do swego domu”. Greckie hypedexato – „przyjęła”, „ugościła”. To słowo pełne ciepła. Marta nie tylko otworzyła drzwi – otworzyła serce. Jej dom stał się przestrzenią gościnności, w której Jezus mógł odpocząć. A jednak w tej samej scenie kryje się coś, co niepokoi. Marta, która przyjęła Pana, wkrótce zapomni, że Pan jest w domu.

Periespato – krzątanina, która rozprasza

Łukasz pisze, że Marta „była zajęta rozmaitymi posługami”. Greckie periespato – „była rozciągana”, „rozrywana na wszystkie strony”. Ten czasownik maluje obraz kogoś, kto biega w kółko, kto jest pochłonięty przez mnogość obowiązków. To nie jest lenistwo ani zaniedbanie. To nadmiar gorliwości. Marta robi dobrą rzecz – usługuje Jezusowi. Ale w tej dobrej rzeczy traci Tego, któremu usługuje.

Greccy Ojcowie Kościoła widzieli w tym obrazie duchową diagnozę: periespato to stan duszy, która rozprasza się na wiele rzeczy, tracąc jedność wewnętrzną. Marta jest aktywna, ale nie zintegrowana. Jej ręce pracują, ale jej serce jest podzielone. Usługuje Chrystusowi, a jednocześnie nie jest przy Chrystusie.

Merimnaō i thybazē – troska, która dusi

Jezus dostrzega jej stan i mówi z czułością, ale i z mocą: „Marto, Marto, troszczysz się i kłopoczesz o wiele rzeczy”. Greckie merimnaō – „troszczyć się”, „niepokoić się”, „zabiegać”. To to samo słowo, którego Jezus użył w Kazaniu na Górze, gdy mówił: „Nie troszczcie się o swoje życie” (Mt 6, 25). Merimna to nie troska miłości, ale lęk. To wewnętrzny przymus, który nie pozwala usiąść, nie pozwala odpocząć, nie pozwala zaufać.

Drugie słowo to thybazē – „kłopoczesz się”, „jesteś wzburzona”, „miotasz się”. Ten czasownik opisuje wzburzenie wewnętrzne, chaos emocjonalny, niepokój, który nie daje spokoju. Marta nie tylko ma wiele do zrobienia. Ona jest wewnętrznie rozbita. Jej służba nie płynie z miłości, ale z napięcia. Nie z wolności, ale z przymusu.

Ilu z nas zna ten stan? Ilu z nas krząta się wokół Boga, usługuje Kościołowi, rodzinie, wspólnocie – a wewnątrz jest wzburzonych, zmęczonych, rozgoryczonych? Można być w kuchni dla Jezusa, a nie być z Jezusem. Można robić wszystko dla Niego, a nie słuchać Go.

Agathē meris – dobra cząstka, której nikt nie odbierze

Jezus nie gani Marty za to, że usługuje. Gani ją za to, że się kłopocze. Gani za nadmiar, nie za służbę. I wskazuje na Marię, która „usiadłszy u stóp Pana, słuchała Jego słowa”. Greckie parakathestheisa pros tous podas tou Kyriou ēkouen – „usiadłszy u stóp Pana, słuchała”. To obraz ucznia – w kulturze żydowskiej siadanie u stóp mistrza było postawą ucznia, który przyjmuje naukę. Maria nie jest bierna. Ona się uczy. Jej cisza nie jest bezczynnością – jest zasłuchaniem.

Jezus mówi: „Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona”. Greckie agathēn merida – „dobrą cząstkę”, „dobrą porcję”. To wyrażenie przywołuje obraz posiłku – Maria wybrała najlepszą część uczty, którą jest samo Słowo Boże. Ouk aphairesetai – „nie będzie jej odebrana”. Jezus mówi: to, co Maria wybrała, jest niezniszczalne. Służba przeminie. Naczynia zostaną umyte, obiad zjedzony, goście odejdą. Ale Słowo pozostanie. Kontemplacja pozostanie. Komunia z Chrystusem pozostanie.

Marta i Maria – nie przeciwieństwa, ale dwie drogi jednej miłości

Nie wolno przeciwstawiać Marty i Marii. Kościół czci obie jako święte. Obie są uczennicami Chrystusa. Obie kochały Go i były przez Niego kochane. Ale Łukasz pokazuje, że istnieje właściwa hierarchia. Aktywność musi wypływać z kontemplacji. Służba musi rodzić się ze słuchania. Inaczej staje się pustym aktywizmem, który wypala i nie przynosi owocu.

Św. Augustyn w swoim komentarzu do tej sceny pisze: „Marta i Maria oznaczały dwa życia: jedno czynne, drugie kontemplacyjne. Ale to nie znaczy, że Marta była zła, a Maria dobra. Obie były dobre. Lecz Maria wybrała to, co lepsze – nie dlatego, że Marta wybrała złe, ale dlatego, że to, co wybrała Maria, nie przeminie”. Augustyn dodaje, że życie czynne zmierza ku życiu kontemplacyjnemu, jak droga ku celowi. Marta pracuje, by Maria mogła słuchać. Ale jeśli Marta nigdy nie usiądzie, jej praca traci sens.

Św. Teresa od Jezusa, która sama zmagała się z pokusą aktywizmu, pisała w Twierdzy wewnętrznej: „Bez modlitwy wszystko inne jest pracą bez duszy. Można robić wiele rzeczy dla Boga, a nie być z Bogiem. Ale kto trwa przy Chrystusie, ten przynosi owoc obfity”.

Zakończenie: Usiąść u stóp Jezusa

Dziś Jezus wchodzi do domu twojego życia. I pyta: gdzie jesteś? Czy biegasz jak Marta, próbując wszystko ogarnąć, wszystko naprawić, wszystkim się zająć? Czy potrafisz usiąść jak Maria – u Jego stóp, w ciszy, bez telefonu, bez listy zadań, bez lęku o jutro?

Nie chodzi o to, by porzucić obowiązki. Chodzi o to, by zmienić centrum. Zanim zaczniesz działać, usiądź. Zanim zaczniesz mówić, słuchaj. Zanim zaczniesz służyć, przyjmij. Bo tylko ten, kto przyjął, może dawać. Tylko ten, kto słuchał, może mówić z mocą. Tylko ten, kto usiadł u stóp Jezusa, może wstać i iść do świata.

Marta i Maria to nie dwie rywalizujące postawy. To dwa etapy jednej drogi. Usiądź jak Maria, a potem wstań jak Marta. Ale nigdy nie zamień słuchania na bieganie. Bo jedna rzecz jest potrzebna. I ta rzecz nigdy nie zostanie ci odebrana.

„Panie Jezu, który przychodzisz do mojego domu i pragniesz, bym usiadł u Twoich stóp, uwolnij mnie od rozproszenia i lęku. Naucz mnie słuchać, zanim zacznę działać. Daj mi serce Marii i ręce Marty – kontemplację, która rodzi służbę. I spraw, bym nigdy nie zapomniał, że jedna rzecz jest potrzebna. Amen.”

Ks. Ksawery

Kontakt

Masz pytania? Napisz do nas śmiało.

Email

apocrifo1815@gmail.com

© 2026. All rights reserved.