Ewangelia z dnia komentarzem: Miłujcie nieprzyjaciół (MMt 5,43-48.)
Kochać wrogów? Jezus radykalizuje prawo miłości. Co znaczy być doskonałym jak Ojciec niebieski? Refleksja nad Ewangelią Mt 5,43-48.
EWANGELIA Z DNIA Z KOMENTARZEM
MistykaPolska
6/16/20264 min read


Ewangelia (Mt 5, 43-48): Miłość bez granic – pieczęć Ojca
Wspinamy się dziś na sam szczyt Kazania na Górze. Przez ostatnie dni Jezus prowadził nas przez kolejne antytezy: „Słyszeliście, że powiedziano przodkom... A Ja wam powiadam...”. Dziś docieramy do ostatniej, najbardziej wymagającej i najbardziej Boskiej ze wszystkich. Usłyszeliśmy o gniewie, czystości serca, prostocie mowy i nadstawianiu drugiego policzka. Teraz Chrystus kładzie przed nami przykazanie, które jest znakiem rozpoznawczym chrześcijaństwa: „Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują”.
Stare przykazanie i ludzki dodatek
Jezus cytuje: „Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził”. Pierwsza część pochodzi wprost z Księgi Kapłańskiej (Kpł 19, 18). Druga część – „będziesz nienawidził nieprzyjaciela” – nigdy nie była zapisana w Prawie. Była to ludzka interpretacja, wniosek, który faryzeusze wyciągali a contrario: skoro mam kochać bliźniego, to znaczy, że nieprzyjaciela mogę nienawidzić. To „logiczne”, ale nie Boże.
I tu Jezus dokonuje rewolucji. Nie znosi Prawa, ale je wypełnia i radykalizuje. Mówi: miłość nie może mieć granic wyznaczonych przez sympatię, przynależność narodową, plemienną czy religijną. Autentyczna miłość chrześcijańska przekracza naturalne odruchy. Obejmuje także tego, kto świadomie i aktywnie nas nienawidzi.
Kochać wroga – co to właściwie znaczy?
Czy Jezus żąda od nas, byśmy czuli sympatię do tych, którzy nas ranią? Nie. Miłość ewangeliczna to nie sentyment, który podlega kaprysom emocji. To akt woli, decyzja, by pragnąć dobra dla drugiej osoby, niezależnie od tego, co do niej czujemy. Miłować nieprzyjaciela znaczy: nie przeklinać go, ale błogosławić; nie planować zemsty, ale powierzać go Bożej sprawiedliwości; nie odcinać go od swojego życia definitywnie, ale zostawiać otwartą furtkę pojednania.
Św. Tomasz z Akwinu wyjaśnia, że nie jesteśmy zobowiązani do szczególnych gestów przyjaźni wobec wrogów – jak zapraszanie ich do stołu – ale jesteśmy zobowiązani do miłości ogólnej, która wyklucza nienawiść i zemstę, a w razie potrzeby gotowa jest pomóc. Modlitwa za prześladowców jest tego najwyższym wyrazem, bo modlitwy nie da się wyreżyserować. W niej albo pragniesz czyjegoś dobra, albo nie.
Być synami Ojca – podobieństwo, które objawia
Motywacja, którą podaje Jezus, nie jest filozoficzna, ale teologiczna: „Abyście się stali synami Ojca waszego, który jest w niebie”. Nie chodzi o to, że stajemy się dziećmi Boga dzięki miłości nieprzyjaciół – jesteśmy nimi na mocy chrztu. Chodzi o to, by nasze życie było podobne do życia Ojca. Bóg jest Miłością. A dowodem Jego uniwersalnej miłości jest stworzenie: „On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i deszcz pada na sprawiedliwych i niesprawiedliwych”. Ojciec nie wstrzymuje promieni słońca przed swoimi wrogami. Daje im światło i pokarm. My, Jego dzieci, mamy nosić to samo rodzinne podobieństwo.
Św. Szczepan, pierwszy męczennik, jest ikoną tej miłości. Gdy kamienie miażdżyły mu kości, on modlił się za swoich zabójców: „Panie, nie poczytaj im tego grzechu”. Właśnie w tym momencie był najbardziej podobny do Syna, który na krzyżu prosił: „Ojcze, przebacz im”. I wtedy właśnie ukazał się jako prawdziwy syn w Synu.
Bądźcie więc doskonali – teleios, czyli pełni
Ostatnie zdanie Ewangelii brzmi jak wezwanie, które przerasta ludzkie siły: „Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski”. Greckie słowo teleios nie oznacza jednak perfekcjonizmu moralnego w naszym dzisiejszym rozumieniu – nieskazitelności w każdym szczególe, braku jakichkolwiek błędów. Oznacza raczej pełnię, dojrzałość, osiągnięcie celu, do którego się zmierza. Być doskonałym jak Ojciec to kochać bez granic, bez wyjątków, bez rachuby.
Jest to wezwanie, którego nie można wypełnić o własnych siłach. Potrzebujemy łaski Ducha Świętego, który rozlewa miłość Bożą w naszych sercach (Rz 5, 5). Tylko Bóg może nauczyć nas tak kochać. I tylko w Nim możemy znaleźć siłę, by nie odpowiadać złem na zło, ale zło dobrem zwyciężać.
Zakończenie: Wyjść poza logikę plemienia
Dziś Chrystus zaprasza nas, byśmy przekroczyli logikę „swoich” i „obcych”. W świecie spolaryzowanym, gdzie nienawiść do przeciwników politycznych, ideowych czy nawet rodzinnych jest normalnością, chrześcijanin ma być znakiem sprzeciwu. Nie przez naiwność, która udaje, że zło nie istnieje, ale przez miłość, która wie, że jedyną siłą zdolną przemienić świat jest miłosierdzie.
Przyjrzyj się swojemu sercu. Czy jest w nim ktoś, kogo wykluczyłeś z kręgu swojej miłości? Ktoś, komu nie życzysz dobrze? Ktoś, za kogo nie modliłeś się od lat, a jeśli już – to by Pan Bóg go „nawrócił na twoją modłę”? Dziś Jezus mówi: Zacznij od modlitwy za tę osobę. Czystej modlitwy o jej dobro. To pierwszy krok do stania się synem Ojca, który sprawia, że słońce wschodzi także nad tymi, którzy ranią ciebie.
„Panie Jezu, który na krzyżu przebaczyłeś swoim oprawcom, daj nam serca zdolne do miłości nieprzyjaciół. Wylej w nas Ducha Świętego, który leczy rany pamięci i uzdalnia do błogosławienia tym, którzy nas przeklinają. Spraw, byśmy byli synami Ojca niebieskiego, doskonałymi w miłosierdziu. Amen.”
Ks. Ksawery
Kontakt
Masz pytania? Napisz do nas śmiało.
apocrifo1815@gmail.com
© 2026. All rights reserved.