Ewangelia z dnia: Niemy mówi, faryzeusze milczą (Mt 9)

Jezus uwalnia niemego, a faryzeusze oskarżają Go o sojusz z demonami. Litowanie nad tłumem i żniwo czekające na robotników. Refleksja na 7 lipca.

EWANGELIA Z DNIA Z KOMENTARZEM

MistykaPolska

7/7/20263 min read

Ewangelia (Mt 9, 32-38): Mowa, którą otwiera Bóg, i milczenie, które zamyka pycha

Po cudzie wskrzeszenia córki Jaira i uzdrowieniu kobiety cierpiącej na krwotok, Jezus kontynuuje swoją wędrówkę. Dziś Ewangelia stawia przed nami trzy sceny, które razem tworzą głęboki kontrast: radość wyzwolenia, gorycz odrzucenia i miłosierdzie, które ogarnia zagubione tłumy.

Przyprowadzają do Jezusa człowieka niemego – a ściślej, jak precyzuje tekst grecki, kophos, co oznacza głuchego i niemego jednocześnie, zamkniętego w absolutnej ciszy świata. Nie może słyszeć słów pocieszenia ani wypowiedzieć swojego bólu. A przyczyna jest duchowa: był opętany przez złego ducha. Jezus wypędza demona i niemy zaczyna mówić. Tłumy są zdumione i wołają: „Nigdy nic podobnego nie widziano w Izraelu!”.

Dwie reakcje – wdzięczność tłumu i zatwardziałość serc

Lud prosty rozpoznaje działanie Boga. Ich serca są otwarte, oczy widzą, usta wielbią. Faryzeusze jednak reagują zupełnie inaczej: „Przez władcę demonów wyrzuca demony”. To oskarżenie jest wstrząsające. Stoją przed Tym, który jest samą Dobrocią, i przypisują Jego działanie mocom piekielnym. To nie jest już tylko zwykła krytyka. To grzech przeciw Duchowi Świętemu – przypisywanie szatanowi tego, co jest oczywistym dziełem Boga.

Jezus nie odpowiada im wprost w dzisiejszym fragmencie – Mateusz umieści obszerną polemikę nieco później. Tu Ewangelista zamyka scenę milczeniem faryzeuszy i przenosi wzrok na coś znacznie ważniejszego: na serce Zbawiciela.

Litował się nad nimi – spojrzenie, które zmienia wszystko

Jezus nie zatrzymuje się na atakach. Nie traci czasu na jałowe polemiki. Obchodzi miasta i wioski, naucza w synagogach, głosi Ewangelię Królestwa, leczy choroby i słabości. I wtedy Ewangelista zapisuje jedno z najpiękniejszych zdań w Piśmie Świętym: „A widząc tłumy, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce niemające pasterza”.

Greka używa tu czasownika esplanchnisthe – „wzruszył się do głębi trzewi”. To nie jest chłodna litość obserwatora. To ból matki widzącej cierpienie dziecka. Jezus widzi nie tylko choroby fizyczne. Widzi przede wszystkim duchowe zagubienie, które jest skutkiem braku pasterzy. Widzi ludzi znękanych przez legalizm faryzeuszy, porzuconych przez tych, którzy mieli prowadzić ich do Boga.

To samo spojrzenie Jezus kieruje dziś na nasz świat. Patrzy na tłumy zagubione w hałasie, karmione obietnicami bez pokrycia, spragnione sensu, a nieznajdujące go. I lituje się. Jego Serce nie potępia – Ono szuka sposobu, by przyjść z pomocą.

Żniwo wielkie, robotników mało – wezwanie do modlitwy

Z tego poruszenia serca rodzi się słowo, które zmienia historię: „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście więc Pana żniwa, aby wyprawił robotników na swoje żniwo”.

Jezus nie mówi: „Idźcie i zorganizujcie kampanię rekrutacyjną”. Nie mówi: „Stwórzcie strategię marketingową dla powołań”. Mówi: Proście. Modlitwa jest pierwszym i najważniejszym narzędziem w dziele ewangelizacji. Bo to Bóg jest Panem żniwa. To On powołuje. To On posyła. A my mamy Go prosić, by to czynił.

Kryzys powołań kapłańskich, zakonnych i misyjnych, który przeżywa Kościół w wielu miejscach, nie jest przede wszystkim kryzysem demograficznym czy organizacyjnym. Jest kryzysem modlitwy. Gdzie zanika żarliwe błaganie o robotników, tam zanika płodność Kościoła. Gdzie wierni – rodzice, młodzież, wspólnoty – klękają i wołają do Pana żniwa, tam rodzą się powołania.

Zakończenie: Być odpowiedzią na modlitwę Jezusa

Dziś Jezus patrzy na ciebie z tym samym spojrzeniem, którym ogarniał tłumy w Galilei. Widzi twoje zmęczenie, twoje zagubienie, twoją potrzebę pasterza. I lituje się nad tobą. Ale równocześnie pyta: czy chcesz być robotnikiem na Jego żniwie? Czy słyszysz Jego wołanie, by nie tylko prosić o powołania, ale samemu stawać się odpowiedzią na tę modlitwę?

Każdy ochrzczony jest posłany. Nie trzeba być księdzem, by być robotnikiem. Można być matką, która modlitwą i przykładem prowadzi dzieci do Boga. Można być pracownikiem, który w biurze daje świadectwo uczciwości. Można być młodym człowiekiem, który nie wstydzi się wiary wśród rówieśników. Żniwo jest wielkie wszędzie – w twojej rodzinie, w twojej parafii, w twoim środowisku pracy.

Prośmy dziś Pana żniwa o nowych robotników. I sami powiedzmy: „Oto jestem, Panie, poślij mnie”.

„Panie Jezu, Dobry Pasterzu, który litujesz się nad zagubionymi tłumami, otwórz moje usta, by głosić Twoją chwałę, jak otworzyłeś usta niemego. Wypędź ze mnie ducha milczenia i lęku. Proszę Cię, wypraw robotników na swoje żniwo – kapłanów, zakonników, misjonarzy i świętych świeckich. A jeśli mnie zechcesz posłać, oto jestem. Amen.”

Ks. Ksawery

Kontakt

Masz pytania? Napisz do nas śmiało.

Email

apocrifo1815@gmail.com

© 2026. All rights reserved.