Ewangelia z dnia: Niewiasta, która umyła stopy Jezusa (Łk 7)

Jezus w domu faryzeusza Szymona. Niewiasta, która była grzesznicą, obmywa Jego stopy łzami. Czym jest agapaō, phileō i sōzō? Refleksja na czwartek 17 września.

EWANGELIA Z DNIA Z KOMENTARZEM

MistykaPoska

9/16/20264 min read

Czwartek, 17 września 2026 – XXIV Tydzień Okresu Zwykłego, Rok II

Ewangelia (Łk 7, 36-50): Kto więcej ukochał – tajemnica przebaczenia

Jezus zostaje zaproszony na ucztę do domu faryzeusza Szymona. To zaszczyt, ale też pułapka – faryzeusze chcą Go obserwować, wypróbować, znaleźć powód do oskarżenia. Jezus przyjmuje zaproszenie. Siada do stołu. I wtedy dzieje się coś, co wywraca całą scenę. Do domu wchodzi niewiasta – Łukasz nazywa ją hamartōlos – „grzesznica”. Greckie słowo nie precyzuje, jaki to grzech, ale tradycja i kontekst sugerują, że chodzi o kobietę lekkich obyczajów, być może prostytutkę. Wchodzi nieproszona, w miejscu publicznym, gdzie jej obecność jest zgorszeniem.

Przynosi alabastrowy flakon olejku. Staje z tyłu, u stóp Jezusa. Zaczyna płakać. Jej łzy spadają na stopy Mistrza. Ociera je własnymi włosami, całuje i namaszcza olejkiem. Greckie kataphilousa – „całując”, „obsypując pocałunkami” – to słowo intensywne, wyrażające czułość i uniżenie. Ēleiphen – „namaszczała” – to gest, który w kulturze żydowskiej był zarezerwowany dla gości honorowych, ale nigdy dla stóp. Ta kobieta czyni coś, co przekracza wszelkie konwenanse. Jej gest jest wyznaniem miłości, która nie liczy się z opinią ludzi.

Ho Pharisaios – faryzeusz, który widzi, ale nie rozumie

Szymon patrzy i myśli. Greckie eipen en heautō – „powiedział w sobie” – to monolog wewnętrzny, który Jezus przenika. Faryzeusz nie mówi nic na głos, ale jego serce wydaje wyrok: „Gdyby ten był prorokiem, wiedziałby, kto to jest i jaka to kobieta, która go dotyka, bo to grzesznica”. Szymon widzi grzech, ale nie widzi miłości. Widzi przeszłość, ale nie widzi teraźniejszości. Widzi zewnętrze, ale nie widzi serca. Jego religijność jest religijnością poprawności – nie przekracza granic, nie brudzi się, nie ryzykuje. Ale w tej poprawności nie ma miejsca na miłosierdzie.

Jezus zna jego myśli. Odpowiada przypowieścią o dwóch dłużnikach: jednemu wierzycielowi było winnych dwóch – jeden pięćset denarów, drugi pięćdziesiąt. Obu darowano dług. „Który z nich będzie go bardziej miłował?” – pyta Jezus. Szymon odpowiada logicznie: „Sądzę, że ten, któremu więcej darowano”. Jezus potwierdza: „Dobrze osądziłeś”. A potem odwraca się do kobiety i wypowiada słowa, które są jak wyrok na faryzeusza, ale wyrok łaski: „Widzisz tę kobietę? Wszedłem do twego domu, a nie podałeś Mi wody do nóg; ona zaś łzami obmyła Mi stopy i włosami swymi je otarła. Nie pocałowałeś Mnie; a ona, odkąd wszedłem, nie przestaje całować nóg moich. Głowy Mi nie namaściłeś; ona zaś olejkiem namaściła Mi stopy”.

Zauważmy kontrast: Szymon zrobił wszystko, co nakazywała uprzejmość – zaprosił Jezusa, dał Mu miejsce przy stole. Ale nie zrobił nic więcej. Nie okazał Mu czułości, nie przyjął Go jak umiłowanego gościa. Jego gościnność była poprawna, ale zimna. Kobieta zrobiła wszystko, co przekraczało poprawność – i to z miłości.

Agapaō i phileō – dwa słowa, jedna miłość

Jezus wypowiada kluczowe zdanie: „Dlatego powiadam ci: odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała. A ten, komu mało się odpuszcza, mało miłuje”. Greckie hoti ēgapēsen poly – „ponieważ bardzo umiłowała”. Użyto tu czasownika agapaō – miłość, która jest decyzją, oddaniem, ofiarą. To nie sentyment, ale akt woli, który angażuje całego człowieka.

Ale uwaga: Jezus nie mówi, że została przebaczona, bo dużo kochała. Mówi, że dużo kochała, bo została przebaczona. Kolejność jest kluczowa. To nie miłość kupuje przebaczenie. To przebaczenie rodzi miłość. Kobieta przyszła do Jezusa, bo już doświadczyła w głębi serca, że jest kochana – być może podczas wcześniejszego spotkania, być może przez samo spojrzenie Mistrza, które przenikało jej duszę. Jej gesty nie były próbą zasłużenia na miłość, ale odpowiedzią na miłość, którą już otrzymała.

Na końcu Jezus zwraca się do niej bezpośrednio: „Twoje grzechy są odpuszczone. (...) Twoja wiara cię ocaliła; idź w pokoju”. Greckie sesōken se – „ocaliła cię”, „uzdrowiła cię”. To samo słowo, którego Jezus użył wobec kobiety cierpiącej na krwotok. Wiara tej grzesznicy – pokorna, odważna, wytrwała – stała się kanałem łaski. Jezus nie pyta jej o przeszłość. Nie wymaga wyjaśnień ani pokuty w sensie liturgicznym. Widzi jej serce i mówi: idź w pokoju.

Szymon i kobieta – dwa typy religijności

Ta scena odsłania dwa typy religijności. Pierwsza – Szymona – to religijność poprawności. Przestrzega prawa, unika grzechu, ale nie ma w niej miłości. Szymon nie jest złym człowiekiem. Jest porządnym człowiekiem. Ale jego serce jest zamknięte. Nie potrzebuje przebaczenia, bo nie widzi swojej nędzy. Uważa się za zdrowego, więc nie szuka lekarza.

Druga – kobiety – to religijność miłości. Ona wie, że jest chora, i idzie do Lekarza. Nie ukrywa swojej nędzy. Nie udaje. Jej łzy są wyznaniem: „Jestem grzesznicą, ale Ty mnie kochasz”. I właśnie dlatego otrzymuje przebaczenie.

Św. Augustyn komentując tę scenę, pisze: „Wielu grzechów nie widzi ten, kto ich nie wyznaje. Ale Bóg widzi serce pokorne, które nawet nieśmiało, ale ufa”. Szymon patrzył na grzech kobiety. Jezus patrzył na jej miłość. A miłość zakrywa wiele grzechów (por. 1 P 4, 8).

Zakończenie: Wejść z odwagą, by otrzymać pokój

Dziś Jezus zaprasza nas do tego samego gestu, który wykonała kobieta. Może nie mamy alabastrowego flakonu ani nie odważymy się obmyć Mu stóp łzami. Ale każdy z nas ma swoje miejsce u Jego stóp – w konfesjonale, w adoracji, w ciszy modlitwy. I każdy z nas nosi w sobie grzech, który wymaga przebaczenia.

Pytanie brzmi: czy przyjdziemy jak Szymon – zadowoleni z siebie, poprawni, ale zimni? Czy jak ta kobieta – złamani, ale pełni miłości? Ona usłyszała najpiękniejsze słowa, jakie może usłyszeć grzesznik: „Twoja wiara cię ocaliła; idź w pokoju”. Te same słowa czekają na nas. Wystarczy przyjść. Z łzami, z nędzą, z miłością. Bo Bóg nie odrzuca tych, którzy przychodzą do Niego z pustymi rękami – ale z pełnym sercem.

„Panie Jezu, który przyjąłeś łzy grzesznicy i nie odrzuciłeś jej miłości, daj mi odwagę przyjścia do Ciebie takim, jakim jestem. Uwolnij mnie od faryzejskiej poprawności, która widzi grzech, ale nie widzi serca. Naucz mnie kochać wiele, bo wiele mi przebaczono. I pozwól mi usłyszeć Twoje słowa: Idź w pokoju. Amen.”

Ks. Ksawery

Kontakt

Masz pytania? Napisz do nas śmiało.

Email

apocrifo1815@gmail.com

© 2026. All rights reserved.