Ewangelia z dnia: Jezus i opętani z Gadary (Mt 8,28-34)

Demony wpadają w świnie, a miasto prosi Jezusa, by odszedł. Dlaczego ludzie boją się wyzwoliciela? Refleksja nad Ewangelią Mt 8,28-34.

EWANGELIA Z DNIA Z KOMENTARZEM

MistykaPolska

7/1/20262 min read

Ewangelia (Mt 8, 28-34): Jezus wyzwala – czy jesteśmy na to gotowi?

Wczoraj Jezus uciszył burzę na jeziorze. Dziś Ewangelia prowadzi nas na drugi brzeg – do krainy Gadareńczyków. Burza się skończyła, ale tu, na suchym lądzie, szaleje burza jeszcze straszniejsza: opętanie. Z grobów wychodzą naprzeciw Jezusowi dwaj opętani. Są tak groźni, że nikt nie ma odwagi przechodzić tamtą drogą. Żyją wśród umarłych, odcięci od społeczności, skuci łańcuchami, które już dawno zerwali.

Spotkanie, które demaskuje

Gdy tylko widzą Jezusa, krzyczą: „Czego chcesz od nas, Synu Boży? Przyszedłeś tu przed czasem dręczyć nas?”. To wyznanie jest wstrząsające. Ludzie z miasteczka nie rozpoznali w Nim Mesjasza. Uczniowie dopiero zaczynają się zastanawiać: „Kimże On jest?”. A demony wiedzą dokładnie, z Kim mają do czynienia. Wypowiadają pełny tytuł: Syn Boży. Wiedzą też, że czeka ich sąd, ale błagają, by nie przyspieszał godziny. Zło zna prawdę, ale nie chce się jej poddać.

Jest w tym głęboka lekcja duchowa. Sama znajomość prawdy nie wystarczy do zbawienia. Można znać teologię, katechizm, można nawet wygłaszać poprawne formuły wiary, a sercem być daleko od Boga. Demony są „teologami” doskonałymi – i drżą (por. Jk 2, 19). Ale ich wiedza nie prowadzi do miłości, tylko do buntu.

Świnie i zgorszenie ekonomii

Jezus wypędza złe duchy jednym słowem: „Idźcie!”. Na prośbę demonów pozwala im wejść w stado świń. A te natychmiast rzucają się z urwiska do morza i toną. Dla Żydów świnia była zwierzęciem nieczystym – ten obraz podkreśla naturę nieczystości duchowej, która dąży do samozniszczenia. Zły duch nie potrafi tworzyć; potrafi tylko niszczyć.

Jednak reakcja mieszkańców jest szokująca. Pasterze świń biegną do miasta i opowiadają o wszystkim. I wtedy „całe miasto wyszło na spotkanie Jezusa, a ujrzawszy Go, prosili, żeby odszedł z ich granic”. Nie cieszą się z uwolnienia dwóch swoich braci. Nie padają na kolana przed Wyzwolicielem. Proszą Go, by się oddalił.

Dlaczego? Bo stracili stado świń. Dla nich wolność człowieka była mniej warta niż zysk ekonomiczny. Porządek ich interesów był ważniejszy niż obecność Boga. Wolą żyć z demonami, które znają i z którymi się ułożyli, niż z Bogiem, który burzy ich wygodne status quo.

Zakończenie: Czy nie jesteśmy Gadareńczykami?

Dziś Ewangelia stawia nam pytanie: czy i my nie prosiliśmy kiedyś Jezusa, by sobie poszedł? Gdy Jego słowo zaczęło dotykać naszych przywiązań, naszych „stad świń” – złych nawyków, które dają dochód, relacji zbudowanych na grzechu, wygód, których zazdrośnie strzeżemy – czy nie woleliśmy czasem zostać przy swoim majątku, a Jego poprosić, by nie ingerował?

Jezus jest Wyzwolicielem. Przychodzi, by wyrwać nas z grobów, w których siedzimy – z nałogów, depresji, lęków, duchowych opętań. Ale Jego wyzwolenie ma cenę: trzeba stracić „świnie”. Trzeba zgodzić się na to, że niektóre rzeczy, które karmią nasz egoizm, zostaną zniszczone.

A jednak lepiej stracić stado, niż stracić duszę. Lepiej, by Jezus został – choćby to bolało – niż by odszedł, zostawiając nas w spokoju grobów.

„Panie Jezu, Synu Boga żywego, nie odchodź z granic mojego życia, nawet gdy burzysz mój porządek. Wypędź ze mnie wszelkie demony lęku, chciwości i pychy, choćby miały utonąć wszystkie moje fałszywe zabezpieczenia. Bo tylko Ty jesteś moim skarbem. Amen.”

Ks. Ksawery

Kontakt

Masz pytania? Napisz do nas śmiało.

Email

apocrifo1815@gmail.com

© 2026. All rights reserved.