Ewangelia z dnia: Przebaczyć siedemdziesiąt siedem razy (Mt 18)
Piotr pyta, ile razy przebaczać. Jezus odpowiada przypowieścią o dłużniku. Czym jest greckie opheilēma i dlaczego przebaczenie to sprawa serca? Refleksja na 13 sierpnia.
EWANGELIA Z DNIA Z KOMENTARZEM
MistykaPolska
8/13/20264 min read


Ewangelia (Mt 18, 21 – 19, 1): Rachunek miłosierdzia, który zobowiązuje
Piotr podchodzi do Jezusa z pytaniem, które wydaje się bardzo praktyczne: „Panie, ile razy mam przebaczyć bratu memu, jeśli wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy?”. W jego głosie brzmi pewna wielkoduszność – rabini w owych czasach często mówili o trzech razach. Piotr mnoży tę liczbę ponad dwukrotnie. Sądzi, że jest hojny. A Jezus odpowiada w sposób, który burzy wszelkie ludzkie kalkulacje: „Nie mówię ci, aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy”. Greckie hebdomekontakis hepta to dosłownie „siedemdziesiąt siedem”, niektórzy tłumaczą „siedemdziesiąt siedem razy siedem”. Liczba ta nie jest matematycznym limitem – jest symbolem. Nawiązuje do pieśni Lameka z Księgi Rodzaju (Rdz 4,24), gdzie mowa o zemście siedemdziesięciokrotnej. Jezus odwraca logikę zemsty: zamiast eskalacji odwetu – eskalacja przebaczenia.
Dłużnik, któremu darowano dziesięć tysięcy talentów
Aby unaocznić tę prawdę, Jezus opowiada przypowieść. Król postanawia rozliczyć się ze swoimi sługami. Przychodzi do niego dłużnik, który jest mu winien dziesięć tysięcy talentów. Greckie myriōn talantōn to kwota wręcz astronomiczna. Jeden talent to w przybliżeniu równowartość szesnioletniego zarobku robotnika. Dziesięć tysięcy talentów to suma, której nie sposób spłacić w ciągu setek żywotów. To obraz długu, który przygniata absolutnie – taki jest nasz dług wobec Boga, grzech, którego nie zdołamy zadośćuczynić własnymi siłami.
Król, poruszony litością – greckie splanchnistheis – nie odracza długu, nie rozkłada go na raty. On go darowuje. Całkowicie. Bezwarunkowo. Greckie apelysen auton i to daneion aphēken – „uwolnił go i darował mu dług”. To jest obraz Bożego miłosierdzia, które nie jest łaskawością warunkową, ale zupełnym umorzeniem winy.
Sto denarów – dług brata
Ten sam sługa wychodzi i spotyka współsługę, który jest mu winien sto denarów. Denar to dniówka robotnika. Sto denarów to suma realna, ale spłacalna – mniej więcej sto dni pracy. W porównaniu z dziesięcioma tysiącami talentów jest jak kropla w morzu.
A jednak sługa, któremu przed chwilą darowano niewyobrażalną fortunę, rzuca się na współsługę, dusi go – greckie epnigen – i żąda: „Oddaj, coś winien!”. Współsługa pada mu do nóg i powtarza niemal te same słowa, które on sam wypowiedział przed królem: „Miej cierpliwość, a oddam tobie”. Lecz tamten nie chce słuchać. Wtrąca go do więzienia, dopóki nie odda długu.
Ta scena jest wstrząsająca, bo odsłania mechanizm ludzkiego serca: otrzymujemy przebaczenie, ale nie chcemy go dawać. Przyjmujemy miłosierdzie jak powietrze, ale gdy ktoś potrzebuje go od nas, okazujemy się twardzi jak skała.
Pan gniewu i pytanie, które boli
Świadkowie sceny zawiadamiają pana. Król wzywa sługę i wypowiada słowa, które są jednymi z najboleśniejszych w Ewangelii: „Sługo niegodziwy! Darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś. Czyż i ty nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą?”. Greckie eleēsai – „ulitować się” – to ten sam rdzeń, co wcześniejsze splanchnistheis. Król oczekiwał, że miłosierdzie, które dał, stanie się w słudze źródłem miłosierdzia dla innych. Tymczasem ono wyschło, zanim zdążyło przynieść owoc.
Pan przekazuje go katom – basanistais – dopóki nie odda całego długu. To obraz kary, która nie jest zemstą, ale konsekwencją zamknięcia się na łaskę. Jezus kończy zdaniem, które działa jak ostrze: „Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu”.
„Z serca” – apo tōn kardiōn hymōn
Warto zatrzymać się na ostatnich słowach: apo tōn kardiōn hymōn – „z waszych serc”. Przebaczenie chrześcijańskie nie jest aktem zewnętrznym, nie jest też tylko udawaniem, że nic się nie stało. Jest decyzją wewnętrzną, która rodzi się w sercu i obejmuje całą osobę. Nie można przebaczyć połowicznie: ustami tak, a sercem nie. Jezus domaga się przebaczenia, które wypływa z głębi, bo tylko takie uzdrawia – i tego, kto przebacza, i tego, komu przebaczono.
Nie chodzi o zapominanie krzywdy ani o naiwne wystawianie się na dalsze rany. Chodzi o zerwanie z logiką długu, o uwolnienie serca od goryczy, o złożenie sprawiedliwości w ręce Boga. Przebaczenie nie usprawiedliwia zła – ono przerywa jego panowanie nad nami.
Zakończenie: Codzienny rachunek przebaczenia
Dziś Jezus stawia przed nami lustro. Każdy z nas jest tym sługą, któremu darowano dziesięć tysięcy talentów. Nasz dług wobec Boga – grzech, niewdzięczność, powracające upadki – jest niespłacalny. A jednak Bóg codziennie, w konfesjonale, w Eucharystii, w wewnętrznym natchnieniu, darowuje nam cały dług. Nie pyta, czy zasługujemy. Darowuje.
Czy więc mamy prawo żądać od brata stu denarów? Czy mamy prawo nosić w sercu urazę, wypominać, domagać się zapłaty?
Przebaczenie „siedemdziesiąt siedem razy” nie jest matematyką – jest stylem życia. Jest oddechem duszy, która sama żyje z miłosierdzia. Kto nie przebacza, ten zamyka się na łaskę. Kto przebacza z serca, ten staje się podobny do Ojca, który jest Miłosierdziem samym.
„Panie Jezu, który darowałeś mi dług, jakiego nigdy nie spłacę, daj mi serce przebaczające. Naucz mnie nie liczyć krzywd i nie żądać zapłaty. Spraw, bym z Twojego miłosierdzia czerpał miłosierdzie dla braci. I uwolnij mnie od więzienia urazy, bo i ja potrzebuję, byś mnie uwalniał. Amen.”
Ks. Ksawery
Kontakt
Masz pytania? Napisz do nas śmiało.
apocrifo1815@gmail.com
© 2026. All rights reserved.